szukanie zaawansowane
Informator medyczny
Dziecko
Toruńskie menu
artykuly (3018)

data publikacji: 2010-02-12

Cel - przetrwanie!

Podsumowanie sezonu zasadniczego TKH Nesta Toruń

Serie fatalnych porażek, zła sytuacja finansowa klubu, odejścia kolejnych zawodników oraz niska frekwencja na trybunach - tak można w skrócie podsumować rundę zasadniczą w wykonaniu hokeistów i działaczy TKH Nesta Toruń.

zdjęcia: Sławomir Kowalski, Grzegorz Olkowski, Toruń
zdjęcia: Sławomir Kowalski, Grzegorz Olkowski

Wojciech Wiśniewski

Już przed sezonem wiadomo było, że najbliższy ligowe zmagania nie będą łatwe dla działaczy, trenera oraz zawodników TKH. Z klubem nie przedłużyli umów Finowie kończący poprzedni sezon - Sami Salonen oraz Teemu Paakarinen.

Walkę o wyższe cele wybrał też Bartosz Dąbkowski (reprezentacyjny obrońca przeniósł się do Jastrzębia) oraz Karol Piotrowski (który wybrał ofertę beniaminka z Oświęcimia.) Trenerem został Tomasz Rutkowski.

Klubu nie wzmocniÅ‚y „tuzy" polskiego hokeja. Ze spadkowicza z PLH Polonii Bytom przyszli BartÅ‚omiej Talaga oraz jego imiennik BartÅ‚omiej Bomba. Ze SzkoÅ‚y Mistrzostwa Sportowego wróciÅ‚ Piotr Winiarski. Pozyskano też drugiego bramkarza - Bartosza StepokurÄ™, który jednak przez dÅ‚ugi okres byÅ‚ kontuzjowany.

Nie wzmocniono także zespołu jeśli chodzi o zawodników zagranicznych. Z poprzedniego sezonu zostali tylko słowaccy obrońcy - Vladimir Buril oraz Zoltan Kubat.

Dopiero w dziewiątej kolejce po raz pierwszy w barwach toruńskiego klubu zaprezentowali się dwaj fińscy napastnicy - Arto Koivisto oraz Jermu Porthen. Niestety przygoda Finów z toruńskim klubu szybko się skończyła. Koivisto ze względów finansowych opuścił Toruń, zaś Porthen doznał kontuzji.

Wprawdzie prezes Marek Sokołowski zapewnia, że środkowy napastnik wciąż ma ważny kontrakt, nie wydaje się prawdopodobne, aby Porthen, który przeszedł w Finlandii operację i jest w trakcie rehabilitacji, wystąpił jeszcze w barwach TKH.

Działacze postawili na grę wychowanków, ale nie bójmy się tych słów - w Toruniu próżno szukać hokejowych talentów, przed którymi roztaczałaby się świetlana przyszłość.

Owacje na stojÄ…co

Przed zespołem postawiono cel utrzymania się w ekstraklasie. W związku z reformą regulaminu rozgrywek najłatwiejszą drogą do tego celu było zajęcie miejsca w pierwszej szóstce po pierwszej części sezonu, na co składało się osiemnaście spotkań rozgrywanych systemem każdy z każdym.

Zwycięstwem na inaugurację sezonu ze Stoczniowcem w derbach Północy hokeiści TKH wlali w serca toruńskich fanów nadzieję, że może ten sezon nie będzie taki zły jak prognozowano. Nawet kolejne minimalne porażki z pretendentami do wysokich miejsc nie wskazywały, że będzie aż tak fatalnie.

Chwile zwątpienia po pierwszej (i jak się miało okazać - nieostatniej) druzgocącej klęsce. Porażka 1:7 w Oświęcimiu z nie najlepiej grającą na początku sezonu Unią była sygnałem alarmowym.

Jednak na początku rundy rewanżowej torunianie zagrali najlepszy mecz sezonu. Na Tor-Torze pokonali Podhale Nowy Targ 3:0. Po spotkaniu kibice na stojąco zgotowali owację dla toruńskich zawodników.

- Grając z medalistami ubiegłorocznych rozgrywek zdobyliśmy cztery punkty, coraz lepiej grają Finowie a graliśmy bez dwóch kontuzjowanych zawodników - nie krył optymizmu prezes Sokołowski

Niestety, do czołowej szóstki nie dało się awansować. Zabrakło naprawdę niewiele - na przykład punktów z Naprzodem Janów, który mimo kłopotów finansowych zakwalifikował się do czołowej szóstki.

Czarny dzień

Drugą okazją utrzymania ekstraklasy dla Torunia miała być rywalizacja w tzw. Grupie B, często nazywanej słabszą. Do czterech najsłabszych drużyn w ekstraklasie miały dołączyć dwie najlepsze ekipy I ligi. Niestety tylko miały. Kłopoty finansowe Polonii Bytom sprawiły, że zespół spadkowicza z PLH do grupy nie dołączył.

Ostatecznie postanowiono, że w grupie słabszej zagra pięć zespołów. Do czwórki z ekstraklasy dołączył najlepszy pierwszoligowiec - KTH Krynica.

Celem dla TKH było znalezienie się w pierwszej dwójce i awans do play-off. Już początek rywalizacji wykazał, jak daleka i kręta jest droga przed torunianami. Zwycięstwo dopiero po dogrywce na własnym lodzie z Krynicą dla jednych było wynikiem zlekceważenia rywala, ale dla innych - światełkiem ostrzegawczym przed kolejnymi meczami.

20 listopada ubiegłego roku sympatycy toruńskiego klubu zapamiętają jako jeden z czarniejszych dni w historii toruńskiego hokeja. Dla porażki 3:11 ze Stoczniowcem (1:8 w drugiej tercji) nie można znaleźć usprawiedliwienia. Nie może nim być nawet brak Michała Plaskiewicza, którego zastępowali Michał Wąsik oraz Norbert Karamuz.

Gramy za darmo!

Odkupienie win miało nadejść w kolejnych spotkaniach, ale sytuacja wyglądała coraz gorzej. Trzy kolejne porażki i tylko wymęczone zwycięstwo w Krynicy sprawiało, że po dwóch seriach torunianie byli w bardzo trudnej sytuacji.

Nadeszły zwycięstwa w Oświęcimiu, komplet punktów na Tor-Torze w starciach z zespołami z Sanoka i Krynicy, ale to ostatnie mecze, o których można powiedzieć że były udane.

Klub rozstaÅ‚ siÄ™ z czterema zawodnikami, którzy zaczynali sezon w barwach TKH. Najpierw pożegnano siÄ™ z Patrykiem Pronobisem oraz Mateuszem WiÅ›niewskim. Na poczÄ…tku grudnia podziÄ™kowano czoÅ‚owym zawodnikom: RafaÅ‚owi Cychowskiemu oraz Mariuszowi JastrzÄ™bskiemu. Pierwszy znalazÅ‚ zatrudnienie w Sanoku, zaÅ› popularny „JastrzÄ…b" gra w Naprzodzie Janów.

Tuż przed Å›wiÄ™tami Bożego Narodzenia wyjechali z powodów finansowych również dwaj fiÅ„scy napastnicy. Jak trudna jest sytuacja toruÅ„skiego klubu dostali dowód przed meczem z Ciarko KH Sanok (15 stycznia). Na rozgrzewkÄ™ torunianie wyjechali z napisem „ Gramy za darmo". Niestety, po spotkaniu nie zamierzali komentować caÅ‚ego wydarzenia.

Komentarzu w tej sprawie odmówili także trener Tomasz Rutkowski, a toruńscy działacze byli w komentarzach bardzo powściagliwi. Tymczasem na lodzie porażka goniła porażkę.

Zawodników bardziej od gry interesowało, kiedy dostaną zaległe pieniądze. Doszło nawet do tego, że czołowa postać toruńskiego klubu Jarosław Dołęga zdał sprzęt. Działaczom w jakiś sposób udało się przekonać toruńskiego napastnika, by wrócił do drużyny. Podobnie było z Burilem i Kubatem, którzy także nosili się ze zmianą barw klubowych. Ostatecznie udało się zatrzymać wymienionych zawodników. I to w nich cała nadzieja na utrzymanie toruńskiego hokeja w najwyższej klasie rozgrywkowej.

"Tylko" 5 zwycięstw

Czwarte miejsce w grupie słabszej oznacza dla TKH walkę o pozostanie w ekstraklasie. Pierwsza runda play-out wydaje się formalnością, ponieważ hokeiści z grodu Kopernika zmierzą się w niej z jedną z najsłabszych ekip w Polsce.

Prawdziwa walka o ligowy byt zacznie się w półfinale, gdzie na torunian czekać będzie najprawdopodobniej KTH Krynica. Do starcia z najlepszym pierwszoligowcem torunianie przystąpią z bonusem, a więc wystarczy wygrać dwa spotkania. Kryniczanie, by zrealizować cel, muszą wygrać trzy razy.

Miejmy nadzieję, że hokeiści otrzymają swoje pieniądze. Jest na to szansnsa, bo do klubu wpłynęły dotacje. W pierwszej transzy klubowa kasa wzbogaciła się o 300 tysięcy złotych, zaś kolejne 200 tysięcy toruński klub otrzyma w przypadku utrzymania się w PLH.

Kolejny miesiąc będzie decydujący dla losów hokeja w naszym mieście. Pięć zwycięstw z pierwszoligowcami da utrzymanie w PLH. Oto najbliższe i najważniejsze zadanie dla toruńskich hokeistów. Później do pracy muszą przystąpić działacze. Trzeba uregulować wszystkie zaległości finansowe, pozyskać nowych sponsorów i zbudować lepszy skład na przyszły sezon. Kibicom pozostaje wierzyć, że zarówno zawodnicy jak i działacze staną na wysokości zadania.

 


kategorie: Sport - główna kolumna

reklama:

komentuj zostaw komentarz:

podpis:

temat:

komentarz:



turing < przepisz tekst z obrazka po lewej (tylko czerwone znaki)



aktualnie brak komentarzy, możesz być pierwszy!
 
polecamy...

polecamy

FUNNY CLUB
Osadnicza
87-100 Toruń
697 705 757

więcej informacji...

reklamy

poczytaj...
reklama

© Co w Toruniu? 2012 - portal miasta ToruÅ„
obserwuj nas: