artykuly (3018)data publikacji: 2009-11-14
Wozi na pokuszenie
Mitsubishi Lancer Sportback - test
Nie znajdziemy go w wykazie grzechów głównych, ale na jego widok można dostać grzesznych myśli. Bo naprawdę trudno oprzeć się diabelskiej duszy Mitsubishi Lancera.
Artykuł publikujemy w ramach współpracy z regionalnym portalem motoryzacyjnym:
Michał Jasiński
Do redakcyjnego testu otrzymaliśmy Lancera Sportback z silnikiem 1.8 MIVEC o mocy prawie 150 KM. Czarny rasowy kompakt z początku nie zrobił na nas wrażenia. Ale on taki jest. Jak zakazany owoc - kusi powoli, niepozornie, ale w końcu nas dopada i zabiera duszę. W jego towarzystwie spędziliśmy ponad siedem dni. W różnych miejscach i z różnymi kierowcami. Poznaliśmy jego jasne i mroczne strony. I znamy go jak wieczorny pacierz.
W piątek rano z rąk Macieja Dombrowskiego, pracownika salonu Mitsubishi w Toruniu odebraliśmy kluczyki i dokumenty. Lancer Sportback, zatankowany po korek, czekał gotowy do testu. Gotowy był również Sławek Kruszkowski, dwukrotny mistrz świata w wioślarstwie, który wspólnie z nami wybrał się na testowy szlak. Niewtajemniczonym dodajmy, że Lancer musiał sprostać dwóm facetom o wzrostach prawie dwa metry każdy, i wadze przekraczającej sto kilogramów na osobę. Nie było łatwo.
Nowy Lancer Sportback nie wie co to strach. Każdy z nas spokojnie mógł zająć miejsce za kierownicą bez obaw, że kolanami wybije sobie zęby. Nie było też problemu z szerokością kabiny. Nasze łokcie rzadko się ze sobą spotykały. Gdybyśmy zabrali ze sobą trzecią osobę, to z tyłu zostało by jej jeszcze wystarczająco dużo miejsca, aby nie czuć się skrępowanym i pokrzywdzonym. Jedynie przed wejściem trzeba zdjąć czapki i kapelusze, bo opadająca linia dachu szybko zmniejsza nam wolną przestrzeń nad głową.
Trójramienna skórzana kierownica idealnie pasuje do charakteru auta. Znajdziemy na niej również przyciski do sterowania radia, tempomatu oraz systemu bluetooth. Niektórzy narzekać mogą na brak osiowej regulacji kierownicy - nam to nie przeszkadzało, a pozycja w jakiej ustawiona jest kierownica nie zasłania zegarów i pozwala na szybki dostęp do przełączników.
Po prostu rekin
- Ciekawie zostały zaprojektowane zegary - wskazuje Sławek Kruszkowski. - Dwie głębokie tuby z srebrną obwódką dodają sportowego smaku temu autu. Wszystkie przełączniki są na miejscu, łatwo dostępne i intuicyjne. Mimo, że pierwszy raz siedzę w japońskim samochodzie. Z zewnątrz? Wystarczy spojrzeć na jego przód. Po prostu rekin - kończy z nieukrywanym uśmiechem toruński wioślarz.
Tutaj nie sposób się nie zgodzić. Przód nowego Lancera to prawdziwy majstersztyk. Niby prosty, bez udziwnień i załamań - ale piekielnie porywający. Prosty, ale groźny. Jak myśliwiec, który za chwilę ma się wzbić w powietrze. Gdybyśmy przypomnieli sobie poprzednią generację Lancera, to aż dziw bierze, że teraz Japończycy narysowali coś tak odważnego i pięknego. Panowie, nie zepsujcie tego, nie zmieniajcie go.
Wersja Sportback to nietylko wyróżnienie dla Lancera i podkreślenie jego sportowych aspiracji. Rajdowa legenda wciąż w nas trwa, ale z mistrzowskich oesów pamiętamy tylko wersję sedan. Sportback to pomysł na "sportowego hatchbacka". Hmm... szkoda że trochę nie udany. Wiele kontrowersji budzi tylny spojler, który miał wyróżnić Lancera od limuzyny. Przez jednych uwielbiany, przez drugach nazywany "parapetem na pelargonię".
- Faktycznie, spojler wygląda bardzo masywnie przez co trochę psuje atrakcyjną sylwetkę auta. Dobrze jednak, że nie zasłania widoczności jak w innym modelu japońskiego pochodzenia. Może trzeba się do niego przyzwyczaić? - ocenia Sławek Kruszkowski.
Naszym zdaniem, kochaj, albo rzuć - dalszą ocenę pozostawiamy Państwu.
Ale to nam się w tym aucie najbardziej podobało. Lancer jest indywidualistą, jego się kupuje sercem, a nie rachunkami i przemyślaną strategią. On pozwala się uwolnić, pozwala żyć i cieszyć się życiem. Jeśli chcesz go kupić, to pamiętaj - on Cię nie zawiedzie, ale musisz poczuć to samo co on. Musicie ze sobą współgrać.
Emocje w poczekalni
Dość tej poezji - wracamy na ziemię i... zaglądamy pod maskę. Najmocniejszy silnik benzynowy oferowany w tym modelu (wersja cywilna) potrafi wykrzesać z siebie moc prawie 150 KM. Gdybyśmy na jazdę próbną przeznaczyli statystyczne 5-10 minut, powiedzielibyśmy - porażka. Gdzie jest ta moc? Gdzie te konie mechaniczne? Szybko jednak przypominamy i, nauczeni własny doświadczeniem, podpowiadamy - z Lancerem trzeba się zaprzyjaźnić. Dopiero gdy poznaliśmy jego charakter, miny zaczęły nam się uśmiechać. Wraz z 5-stopniową manaulną skrzynią biegów zaczęliśmy przeżywać prawdziwą rozkosz... prowadzenia. Rewelacyjna skrzynia biegów była zawsze gotowa na kolejny bieg, niezależnie od prędkości. Szybka, krótka i precyzyjna, a przy tym obszyta delikatną skórą. Motor nie lubi, gdy wskazówka obrotomierza schodzi poniżej 4000 obrotów. Lancer kocha się kręcić, a dźwięk który z siebie wydobywa kochamy my.
- Fajny pomruk, możemy poczuć się jak na wyścigach - mówi toruński specjalista od wiosłowania, wciskając ciężką nogą gaz w podłogę. -Na środku widzę mocno rozbudowany komputer pokładowy, szkoda tylko że widzę też chwilowe spalanie - ze smutkiem dodaje olimpijczyk.
Gdy powiemu o spalaniu, to uważni Czytelnicy katalogu powiedzą - kłamiemy. Niestety nie. Auto po Toruniu potrafi spalić 13-14 litrów benzyny na 100 km. Potrafi również i więcej, ale to już trzeba być katem, nie kierowcą. Mamy jednak dobrą wiadomość dla oszczędnych - wynik poniżej 8 litrów również jest możliwy. Szkoda tylko, że taki rezultat osiągniemy dopiero stosując niemal wszystkie zasady eco-drivingu. Ale jak ktoś chce, to można.
Lepiej jest na trasie. Podróż do Bydgoszczy i z powrotem, z włączonym tempomatem przy prędkości 90 km/h (bo szybciej przecież nie wolno), zabrała nam ze zbiornika zaledwie 6,6 litra bezołowiowej benzyny. Nie oszczędzaliśmy przy tym na automatycznej klimatyzacji i słuchaniu radia CD z odtwrzaczem MP3 (występuje w wyposażeniu stanardowym).
W trosce o bezpieczeństwo
Kiedy Lancer wchodził do sprzedaży, reklamy ukazywały go jako największe i najbezpieczniejsze auto w swojej klasie. To pierwsze udowodniliśmy, i faktycznie dział marketingu nie kłamał w tej sprawie. Co jednak z bezpieczeństwem? Nie sprawdzaliśmy - toruński diler nie pozwolił nam rozbić auta.
W specyfikacji Lancera Sportback znajdziemy jednak komplet poduszek powietrznych (siedem lub dziewięć, zależy jak kto liczy), w tym innowacyjna poduszka kolanowa pod kierownicą, systemy ABS, ESP oraz ASR (w Mitsubishi system kontroli trakcji został oznaczony skrótem ASC) oraz wielowahaczowe zawieszenie tylne. Takim kompletem, oferowanym w każdym modelu niezależnie od ceny, niewielu producentów może się poszczycić.
Na pochwałę zasługuje również układ kierowniczy. Ale to nie dziwi - Mitsubishi zawsze budowało samochody, które dobrze się prowadzą, zwłaszcza na rajdowych oesach. Dlatego Lancer nie jest tu wyjątkiem. Prowadzi się znakomicie, jest wyważony i posłuszny. Dzięki wielowahaczowemu zawieszeniu tylnemu i dużemy rozstawowi osi, wyprowadzenie go z równowagi może być trudne. Pamiętajmy, że w każdym modelu nad "słusznym" torem jazdy czuwają jeszcze elektroniczne czujniki.
W trosce o portfele
Ceny nowego Lancera Sportback zaczynają się od 62.490zł. Jednka promocyjny rabat w wysokości 7.000zł skutecznie zbija cenę do 55.490zł. W zamian dostajemy duże sportowe auto z 143-konnym silnikiem, wyposażone w klimatyzację, elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne, centralny zamek, radio CD i MP3, siedem poduszek powietrznych i cały pakiet bezpieczeństwa wymieniony wyżej. Mało?
Testowany przez nas model 1.8 MIVEC Invite kosztuje niecałe 62.000zł! Wyróżnia się felgami aluminiowymi, automatyczną klimatyzacją, skórzaną kierownicą, lampami przeciwmgielnymi, czujnikami zmierzchu i deszczu oraz tempomatem. Sylwetka pozostaje bez zmian.
Nie napisaliśmy być może w tym teście o bardziej przyziemnych sprawach. Długości, szerokości, wysokości, wyposażeniu różnych wersji, gwarancji, pochodzeniu (to dodajmy - Japonia), ile regulacji mają fotele i wycieraczki, czy radio dobrze słychać, czy plastiki są twarde itp. Nie czuliśmy takiej potrzeby - Lancer dawał nam radość z jazdy, a nie szukania dziury w całym. Ale jeśli Państwo chcą poznać go z tej strony, to piszcie do nas. My chętnie przejedziemy się nim raz jeszcze. Żeby znowu wiózł nas na pokuszenie.
Motoryzacja reklama:
zostaw komentarz:aktualnie brak komentarzy, możesz być pierwszy!
ostatnio dodane
pokaż wszystkie artykuły
Jacek Cygan, Żelazna Dama, Peja, Maja Olenderek Ensamble, Natural Dread Killaz...

Koszykówka: Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno – Polski Cukier Siden 69:82 [relacja]

Koszykówka: Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81 (28:20, 27:23, 17:16, 18:22) [relacja]
polecamy...Kręgielnia "Grakula" Sp. z o.o.
Żółkiewskiego 15 (Galeria Copernicus)
87-100 Toruń
056 658-77-66
więcej informacji...
reklama
reklamy
reklama
katalog firm i instytucjiBiznes, prawo, ekonomia
Dom, mieszkanie, budownictwo
Dziecko
Handel, uslugi, produkcja
Kościoły
Komputery, internet, telewizja
Lokale
Moda, uroda
Motoryzacja
Nauka, edukacja
Rozrywka, kultura, sztuka
Sport
Turystyka, noclegi
Urzędy, instytucje
Wybory 2011
Zdrowie i uroda
Zdrowie-specjaliści, gabinety
na skrótyfirmy (4102)
lokale (215)
imprezy (104)
forum (1075)
promocje (0)
ogłoszenia (77)
nieruchomości (0)
artykuły (3018)
szukaj
mapa Torunia
informator medyczny
rozkład jazdy MZK
rozkład jazdy PKP
repertuar Cinema City
imprezy Bydgoszcz
ogłoszenia Bydgoszcz
partnerzy
dodaj firmÄ™ / reklama
zaloguj / załóż konto

























