szukanie zaawansowane
Informator medyczny
Dziecko
Toruńskie menu
artykuly (3018)

data publikacji: 2009-10-29

Robię więcej niż MSZ

Janusz L. Wiśniewski opowiada o Rosji

Znany pisarz i naukowiec - Janusz Leon Wiśniewski - znów odwiedził Toruń. Tym razem jego wizyta związana była z otwarciem nowej księgarni wydawnictwa „Świat Książki". Z czytelnikami autor spotkał się więc w Centrum Handlowym Kometa. My podpytywaliśmy go o Rosję, gdzie książka "Bikini" rozchodzi się właśnie jak ciepłe bułki.

, Toruń

Zachęcamy również do przeczytania wywiadu z Januszem L. Wiśniewskim, który opublikowaliśmy w maju.

Wówczas rozmawialiśmy z autorem przede wszystkim o świeżo wydanej książce "Bikini".

Zobacz też:

cowtoruniu.pl: Do tej pory znane były nam Twoje zawodowe związki ze Stanami Zjednoczonymi. Dzięki książkom w Twoim życiu pojawiła się również Rosja.

Janusz L. Wiśniewski: Zawodowo nadal jestem związany ze Stanami Zjednoczonymi. Dla firm chemicznych i farmaceutycznych piszę komputerowe oprogramowania. Jeśli chodzi o świat literatury, rzeczywiście związany jestem z Polską i Rosją. Nieskromnie to zabrzmi, ale jestem tam pisarzem kultowym. Jeżeli banery z moim wizerunkiem wiszą niedaleko Placu Czerwonego, to jest to dla mnie niemal historyczna refleksja - gdzie ja się pojawiam? Po drugie, to dowód na to, że jestem w Rosji znany. Przetłumaczono tam wszystkie moje książki.

Zdaje się, wziąłeś tam także udział  w akcji zachęcania Rosjan do czytania. Przecież  oni czytają wszędzie, nawet w metrze?

W akcji udział wzięło wielu pisarzy, bardzo różnych. W tym ja, bo mnie się tam czyta. Ja tego też do końca nie rozumiem. Rosjanie naprawdę czytają. Widziałem kobietę, która w toalecie zbierała kopiejki, a jak nie miała co robić, to czytała. Dostojewskiego! Nawet żebracy na ulicy, czekając na kolejny datek, siedzą i czytają. Tam się pięknie czyta, są wspaniałe księgarnie. Największa w Moskwie - na Arbacie - ma więcej książek niż wszystkie toruńskie księgarnie razem wzięte. Ale to wynika z ogromu tego miasta. Moje książki są tam od 2005 roku.

fot. archiwum autora
fot. PIGMEJKA

Jakie wrażenie zrobił na Tobie ten kraj?

Kiedyś chciałem jechać do Związku Radzieckiego. Myślałem, że będzie wieczny, całe szczęście nie był. Kiedy się rozpadł, nie było powodu aby tam jechać. Do Rosji pojechałem całkiem niedawno, bo w 2007 roku. Pojawiłem się tam z polską butą. Myślałem: my jesteśmy europejscy, oni zacofani, odurzeni i napici. Ale już pierwszego dnia okazało się, że strasznie się myliłem. To olbrzymie, budowane z rozmachem metropolie. Kapitalizm jest tam bardzo drapieżny. Nie widziałem nigdzie dłuższych korków, choć stałem w korkach w Meksyku i Nowym Yorku. Ale Moskwa i Sankt Petersurg to nie Rosja, to jakby odrębne kraje nowoczesnych i bogatych ludzi. Ludzi, którzy gonią za pieniędzmi i karierą. To wyścig szczurów. Ale jednocześnie są tu ludzie, którzy potrafią się zatrzymać. Zasmucić. To grusntny naród. Widać to w czasie spotkań, kiedy ludzie zadają pytania, kiedy płaczą. Tam nikt nie wstydzi się łez i okazywania emocji.

W pierwszą podróż do Rosji zabrałeś swoje dorosłe już córki.

Miałem taką możliwość. Zresztą niewiele jest powodów, dla których miałyby tam kiedyś jechać. Mieliśmy trochę czasu na turystyczne wypady.

Od czego zaczęliście zwiedzanie?

Jak każdy, od Placu Czerwonego i Mauzoleum Lenina. Dziś obok stoi wielkie Centrum z Guccim i Armanim. Lenin powinien obracać się w grobie. Ale się nie obraca, można obok niego przejść i się przekonać. To niezwykły rodzaj kontrastu.

Wszedłeś do środka zobaczyć Wodza Rewolucji?

No tak, ale długo przy nim stać nie można. Ale obejrzałem. I nie sprawiło mi to ani przyjemności, ani satysfakcji. Ciągle mówi się o jego przeniesieniu. Ale póki co, ciągle tam jest. Patrzyłem na reakcje moich córek, które nie mają żadnego uprzedzenia komunistyczno-socjalistycznego. Wychowały się zagranicą. Patrzyły ze zdziwieniem, bo żyły z kolei w propagandzie niemieckiej, że Rosja to biedny kraj. A widziały zupełnie co innego. To miasto, w którym jest więcej porsche niż w Berlinie czy Frankfurcie.

Ale ta biedna Rosja też istnieje, to kraj wielkich kontrastów!

Takiej nie widziałem. Jeżdżę tam, gdzie promuję książki. Ta biedna Rosja zaczyna się tam, gdzie kończą się dacze moskwiczan. To dla wielu prawdziwa Rosja. Nieskażona, romantyczna, carsko-rewolucyjna. Proszę moje wydawnictwo o możliwość wyjazdu do takich miejsc jak:  Władywostok, Nowogród czy Jekatynburg. Mój kilkudniowy pobyt zazwyczaj związany jest z targami książki. Nie ma więc czasu na inne wycieczki, bo odległości są w tym kraju zbyt duże.

W Sankt Petersburgu pojawiłeś też z okazji premiery spektaklu. Polakom nie udał się film. Rosjanie dokonali niemożliwego i wystawili „Samotność w sieci„ na scenie.

To jest dla mnie fenomen. Trudno było zrobić z tej książki film, a oni ją wystawili na scenie. Kiedy napisali do mnie pierwszy raz, odpisałem, że oszaleli. Ale jak chcą, to się zgadzam. Uparli się i 20 lutego 2009 roku odbyła się premiera. Bałtyński Dom to trzecia największa scena w Sankt Petersburgu, który liczy 4 i pół miliona mieszkańców. To dwa razy więcej niż Warszawa. Usiadłem jako normalny widz, w 5 rzędzie na 13 miejscu. I byłem wzruszony, dumny, poruszony. 3,5-godzinna inscenizacja. Ogromna scenografia, efekty specjalne, ruchoma scena, 40 aktorów, dwie obsady, wspaniała muzyka. Pełna widownia, oklaski na stojąco. Reżyserem jest polski twórca - Henryk Baranowski. Sztuka miała być wystawiana raz w miesiącu. Ale grają trzy spektakle na miesiąc. Podczas mojej wizyty w październiku wziąłem udział w spektaklu i zagrałem, podobnie jak w filmie, kloszarda.

Kiedyś w Rosji promował nas Daniel Olbrychski, Beata Tyszkiewicz czy Maryla Rodowicz. Teraz Michał Żebrowski i Ty. 

Ale gwiazdą w Rosji jest Barbara Brylska. W Nowy Rok puszczają zawsze film z jej udziałem. Bo tak było, jest i będzie. Rosjanie nie wyobrażają sobie Nowego Roku bez naszej Basi. Owszem, znany jest Daniel Olbrychski, teraz Michał Żebrowski, który ma własną firmę produkcyjną i z nimi robi filmowe i teatralne przedsięwzięcia. A ja? Sprzedałem więcej książek niż bardzo tam przecież popularna Joanna Chmielewska. Wydaje mi się, że dla Polski robię w Rosji więcej niż MSZ.

Co najbardziej zaskoczyło cię w tym kraju?

Emocjonalność tych ludzi. Spotyka mnie kobieta w windzie hotelowej, rozpoznaje i płacze. Ta szczerość jest wzruszająca. W Polsce podczas spotkań zazwyczaj obowiązuje pewien szablon. Jest wywiad, potem pytania z sali. W Rosji wyrywają sobie mikrofon. Oni mnie lubią, bo mówię dużo i do tego po rosyjski. Mój rosyjski nie jest zły. Czytałem Oniegina i Dostojewskiego w oryginale. A poza tym, z tymi ludźmi porozmawiać można o wszystkim. Są otwarci na każdy temat. To nie prawda, że nie można krytykować Putina na ulicy. No może nie mogą robić tego otwarcie gazety. Co mnie jeszcze zaskoczyło? Nie do niezauważenia jest uroda Rosjanek. Ja jestem do niej przyzwyczajony, bo jestem z Polski. Ale moi koledzy z Niemiec, wracają oczarowani, głowy im się tylko kręcą. Kobiety są zadbane, wyniosłe, niezwykle zmysłowo ubrane. A faceci u ich boku, wyjątkowo niedobrani i nierasowi.

Rosjanie czytają już „Bikini"?

To ewenement. 20 maja książka pojawiła się w Polsce, a 12 września była jej premiera w Rosji. Tłumacz miał półtora miesiąca na pracę. Wypomina mi to do dzisiaj. Podobno wychodził tylko do sklepu po jedzenie. Książka jest już na czterech listach bestsellerów i została bardzo dobrze przyjęta. Nic dziwnego, Rosjanie wojną żyją bardziej niż my. Nie wszędzie książka jeszcze dotarła. U nich jest, z racji ogromu kraju, trochę inaczej niż u nas. W Polsce książka pojawia się we wszystkich księgarniach równocześnie. U nich na początek Moskwa i Sankt Petersburg. Potem pozostałe miasta. To kilkumiesięczny proces.

Oni kupują Twoją książkę, a Ty co kupiłeś w Rosji?

Zawsze przywożę Matrioszki - Ruskie Baby, oryginalny samogon, jakieś tradycyjne przekąski podobne do naszych góralskich i gwiazdę radziecką, żeby stała.

Rozmawiała: PIGMEJKA


kategorie: Wywiady

reklama:

komentuj zostaw komentarz:

podpis:

temat:

komentarz:



turing < przepisz tekst z obrazka po lewej (tylko czerwone znaki)



aktualnie brak komentarzy, możesz być pierwszy!
 
polecamy...

polecamy

GROM Producent Mebli
Grudziądzka 163a
87-100 Toruń
56 623 43 08

więcej informacji...

reklamy

poczytaj...
poradnik (74)
recenzje (89)
wywiady (104)
sport (669)
warto wiedzieć (367)
galerie (197)
reklama

© Co w Toruniu? 2012 - portal miasta Toruń
obserwuj nas: